Fachowiec, który bierze pieniądze za remont, a nie wie, co robi, może wyrządzić więcej szkód niż amator. Ekspert: to nie zawsze jest zwykła fuszerka.
Źle wykonany remont może kosztować fortunę. Odpadające płytki, pękające posadzki i błędy technologiczne. Gdzie kończy się zwykła fuszerka, a zaczyna odpowiedzialność prawna wykonawcy?
Fachowiec, który bierze pieniądze za remont, a nie wie, co robi, może wyrządzić więcej szkód niż amator. Ekspert: to nie zawsze jest zwykła fuszerka.
Źle wykonana hydroizolacja, odpadające płytki, pękające posadzki czy instalacje stwarzające zagrożenie dla mieszkańców. Każdego roku inwestorzy mierzą się z konsekwencjami błędów popełnianych podczas remontów. Gdzie kończy się zwykła pomyłka, a zaczyna odpowiedzialność wykonawcy?
Wziął 40 tysięcy za remont. Po kilku miesiącach wszystko trzeba było poprawiać
Wyobraźmy sobie sytuację: właściciel mieszkania zatrudnia ekipę remontową. Wykonawca zapewnia, że ma wieloletnie doświadczenie, zna najnowsze technologie i pracuje na profesjonalnych materiałach.
Remont kosztuje 40 tysięcy złotych.
Po kilku miesiącach płytki zaczynają odspajać się od podłoża. Na ścianach pojawiają się pęknięcia, a w łazience wilgoć przenika do sąsiedniego pomieszczenia.
Ekspertyza wykazuje brak prawidłowej hydroizolacji, nieodpowiednie przygotowanie podłoża i błędnie dobrane materiały.
Czy wykonawca może powiedzieć, że po prostu mu nie wyszło?
Nie zawsze. Prawo przewiduje odpowiedzialność za nienależyte wykonanie zobowiązania, a w określonych sytuacjach również odpowiedzialność za wyrządzone szkody.
Opisany przypadek jest przykładem hipotetycznym, ilustrującym możliwe konsekwencje błędów remontowych.
Nie każdy, kto potrafi trzymać pacę, powinien nazywać się fachowcem
Branża budowlana ma pewien problem, o którym rzadko mówi się otwarcie.
W wielu rodzajach prac wykończeniowych nie istnieje obowiązek posiadania konkretnego dyplomu zawodowego. Sam brak dyplomu nie oznacza jednak, że ktoś nie ma kwalifikacji.
Problem zaczyna się wtedy, gdy osoba podejmująca się realizacji robót nie posiada wystarczającej wiedzy technologicznej, a mimo to zapewnia klienta o swoim profesjonalizmie.
Nowoczesne materiały budowlane wymagają przestrzegania określonych procedur. Znaczenie mają wilgotność podłoża, temperatura, gruntowanie, grubość warstw, czas wiązania czy kompatybilność produktów.
Pominięcie jednego z tych elementów może spowodować awarię całego systemu.
Najdroższym materiałem na budowie często okazuje się niewiedza wykonawcy.
Błąd wykonawczy czy świadome narażenie inwestora?
Warto odróżnić trzy sytuacje:
-Zwykły błąd wykonawczy, który może zdarzyć się nawet doświadczonemu specjaliście.
-Rażące zaniedbanie, np. świadome pomijanie podstawowych zasad technologicznych.
-Celowe oszustwo, np. pobranie pieniędzy przy zamiarze niewykonania uzgodnionych prac.
Nie są to sytuacje prawnie równoważne.
Samo wadliwe wykonanie remontu nie oznacza automatycznie popełnienia przestępstwa. Najczęściej spór dotyczy odpowiedzialności cywilnej, usunięcia wad, obniżenia wynagrodzenia lub naprawienia szkody.
Jednak w szczególnych przypadkach, zwłaszcza gdy dochodzi do stworzenia realnego zagrożenia dla życia lub zdrowia, mogą pojawić się również kwestie odpowiedzialności karnej.
Inwestor zapłacił za usługę. Czy musi płacić drugi raz?
Jeżeli wykonawca odpowiada za wady robót, inwestor może mieć określone roszczenia wynikające z umowy i przepisów prawa.
W zależności od okoliczności mogą one obejmować usunięcie wad, obniżenie wynagrodzenia, a także dochodzenie odszkodowania.
Nie oznacza to jednak, że każda usterka automatycznie uprawnia do żądania zwrotu całej kwoty za remont.
Znaczenie mają między innymi treść umowy, charakter wady, dokumentacja wykonanych prac, przyczyna uszkodzenia oraz możliwość jego naprawienia.
Dlatego zarówno inwestorzy, jak i profesjonalni wykonawcy powinni dokumentować przebieg realizacji.
Uczciwi fachowcy płacą za błędy nieuczciwych
Jest jeszcze jeden aspekt, który często umyka w dyskusjach o remontach.
Każda historia o nieuczciwej ekipie lub katastrofalnie wykonanej łazience wpływa na postrzeganie całej branży.
Profesjonalny wykonawca, który inwestuje w szkolenia, odpowiedni sprzęt, legalną działalność i wysokiej jakości materiały, musi później tłumaczyć klientowi, dlaczego jego usługa kosztuje więcej.
Tymczasem cena nie zawsze odzwierciedla jakość, ale podejrzanie niska wycena powinna skłaniać do dokładnego sprawdzenia zakresu prac.
Dobry fachowiec nie sprzedaje wyłącznie roboczogodzin. Sprzedaje wiedzę, doświadczenie i odpowiedzialność za efekt swojej pracy.
Czy branża wykończeniowa potrzebuje większej profesjonalizacji?
W Grupie Prace Wykończeniowe od lat koncentrujemy się na wymianie doświadczeń pomiędzy wykonawcami, producentami i specjalistami branży budowlanej.
Szkolenia technologiczne, testowanie produktów, dostęp do wiedzy producentów i otwarte dyskusje o błędach wykonawczych to ważne elementy podnoszenia standardów zawodowych.
Nie chodzi o to, aby piętnować fachowców za każdą pomyłkę.
Chodzi o to, aby wykonawca, który podejmuje się określonego zadania, rozumiał technologię i konsekwencje swoich decyzji.
Bo w budownictwie nie każdą fuszerkę da się naprawić wiadrem gładzi i kolejną warstwą farby.
A jakie jest Wasze zdanie?
Czy osoba, która wykonuje remonty zawodowo, powinna obowiązkowo potwierdzać swoje kwalifikacje?
Czy wystarczy wieloletnia praktyka, czy może branża powinna wprowadzić bardziej formalne standardy kompetencji?
Zapraszamy do dyskusji wykonawców, inwestorów i producentów materiałów budowlanych.
Grupa Prace Wykończeniowe | GPW24.eu